Projekt Maroko - zza kulis

Zastanawiałam się jak zrobić projekt zaskakujący, a jednocześnie prosty (bo jakoś tak naturalnie czuję, że bardzo rozbudowane, pokombinowane przedmioty to nie moja bajka). Do tego bardzo chciałam, aby był on inspirowany architekturą, bo uważam, że to jest jeden z najbardziej fascynujących elementów kultury Maroka.

Tym razem postanawiam też, że główną rolę w projekcie będzie grała oprawa kamienia. Chcę, aby to kamień i jego otoczka mimo wszystko były najważniejsze.


Zaczynam od przeszukiwania moich kamiennych skarbów w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego - klimatycznie i kolorystycznie. Padło na tygrysie oko, w którym dominuje brąz. Przeplatany wąskimi pasami beżu, przypomina mi suchą ziemię i piaszczyste wydmy. Ten piękny kamień przy bliższym poznaniu okazuje się mieć też ciekawe mieniące się drobinki, które idealnie nawiązują do piasku. Myślę, że był to strzał w dziesiątkę.


Teraz czas na oprawę. Na początku miała ona przybrać kształt fasady obu stron kamienia. Ale jak fasada to fasada, niech będzie jedna, jak jedno główne wejście do budynku.







A co z tylną częścią? Przydałoby się coś, co doda klimatu, tak, aby od razu patrząc na pierścień pomyśleć o Maroku. Zatem muszą to być konkretne symbole albo jakieś elementy zapożyczone z tradycyjnej architektury tego kraju.

I oto znalazłam, często pojawiający się wzór. Później odkryłam, że pojawił się on również na banerze konkursowym Royal-Stone. 🙂




Koniec gdybania. Pomysł jest w głowie, a teraz czas przenieść go na blachę. Po wycięciu wzoru fasady, dokładnie mierzę długość potrzebnej oprawy.














Następnie wycinam ażur tylnej części budynku. Przed wycięciem każdego ażuru najpierw nawiercam otwory, w które jedno po drugim wkładam brzeszczot i dokładnie wycinam kształty.









Następny etap to kształtowanie i lutowanie oprawy oraz jej szlifowanie wewnątrz i na zewnątrz.








Czas na lutowanie podstawy. Gdy mam już pewność, że kamień na pewno się zmieści (nie będzie mu ani za luźno, ani za ciasno) dolutowuję podstawę, która będzie później łączona z pierścieniem.


Szlifowanie wewnątrz na poprzednim etapie było bardzo ważne, bo jak widać, z przylutowaną podstawą (którą widać na poniższym zdjęciu) nie mogłabym już tej powierzchni wygładzić. Podobnie z częścią zewnętrzną, bo podstawa będzie lekko wystawać spod fasady.







A może by tak wzbogacić fasadę? To dobry moment. Mam wystającą lekko podstawę i ozdobny pasek w górnej części fasady. Dzięki temu mogę dociąć druciki idealnie na długość pomiędzy nimi i "wcisnąć pomiędzy" tworząc większe prawdopodobieństwo, że nic mi się nie przesunie przy lutowaniu.







Po lutowaniu szlifuję ostre krawędzie podstawy i ozdabiam środek matowaniem. A na zewnątrz ścian matowię wnęki fasady, a wystające jej części oraz tylną ścianę wybłyszczam stalką.







To jest moment, kiedy pytam mojego narzeczonego o zdanie i to bardzo dobry pomysł, bo On właśnie wymyśla schody wejściowe do budynku. 😀


Więc pracy będzie więcej. Ale efekt mam nadzieję lepszy. Odmierzam kąt, pod którym będą nalutowane schody do podstawy. Chcę, żeby były styczne z pierścionkiem, więc ważne, aby było to precyzyjnie zrobione.








Wycinam dwa schodki i lutuję je ze sobą, na końcu zrównując i szlifując ich tylną ściankę, która będzie styczna z pierścieniem. 







Wyrównuję, wybłyszczam i dolutowuję do podstawy. Tutaj przydało się kieszonkowe lusterko, aby widzieć pracę "od góry " chociażby ustawiona do lutowania jest odwrotnie. 😉














Udało się! Połowa sukcesu za mną. Teraz jeszcze praca nad samym pierścieniem. Czyli wycinanie, lutowanie, wykwaszanie, kształtowanie na odpowiedni rozmiar, szlifowanie i matowanie.




Ostatni etap, zawsze trochu stresujący, czy to wszystko się nie poprzesuwa, nie rozlutuje itd. Czyli lutowanie całości do pierścionka. Najwięcej problemów z ustawieniem ich względem siebie. Ma być lekko krzywo, asymetrycznie, więc na pozór powinno być prościej.







Po lutowaniu standardowo wykwaszanie i szlifowanie. Po tym postanawiam zmatowić powierzchnię pierścienia. Całą resztę poprawiam jeszcze raz - gdzie był mat, to matuję, tam gdzie ma się błyszczeć - wybłyszczam.


Pozostaje jeszcze oprawa kamienia. Nie jest to łatwe zadanie. Zwłaszcza, że jedną ściankę chcę zostawić prostą. Ale mam dobry dzień i wszystko ładnie się udaje bez zbędnych komplikacji. 😀


I tak nadchodzi wyczekana chwila - sesja zdjęciowa "Pana Maroko" i wysłanie maila zgłoszeniowego na konkurs Royal-Stone. 🙂











Oto, jak prezentował się mój pierścień Maroko w albumie konkursowym Royal-Stone:



I efekt - docenienie mojej pracy, która znalazła się wśród 14 wyróżnionych prac z 69 nadesłanych zgłoszeń:



Jest duma. :D Zwłaszcza jeśli prace ocenia takie jury:




Jak Wam się podoba nowa kolekcja wiosenna?




Na wstępie powstał kwiat w nieco mrocznej wersji... Zupełnie jak tegoroczny początek wiosny: zamglony i deszczowy. Dlatego przybrał nazwę "Kwiat Rusałki".



Później, wraz z przypływem pozytywnej energii, ukazały się weselsze wersje: Jaskółka oraz ptasi komplet pod postacią Wróbelka.





Co do Was bardziej przemawia i dlaczego?
- Jak wiosenna kolekcja, to bardziej kwiaty czy ptaki? A może coś innego? -
- Czy bardziej nastrój lekkiego jeszcze uśpienia po zimie, czy już słoneczny klimat wiosny zbliżającej się do lata? -
- Może brakuje tutaj np. wiosennej bransoletki albo innego elementu? -

Ciekawi mnie jak Ty to widzisz. :)
Będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz wiadomość pod tym postem, pisząc, co Twoim zdaniem powinno się pojawić w kolekcji wiosennej.

Festiwalowy projekt Paw

To był piękny festiwal... Paw to biżuteria, która powstała specjalnie na okazję krakowskiego festiwalu tanga argentyńskiego. Impreza trwała kilka dni: 4.05. - 7.05.2017 r. i choć była to pierwsza edycja "Krakus Aires" w Krakowie, przyciągnęła ludzi z całej Europy, a nawet Świata.

Dlaczego piszę o festiwalu? Otóż dlatego, że właśnie on ma w swoim logo pawie pióro. Nie może być inaczej - jedni z organizatorów tańczyli tango na tym wydarzeniu właśnie w biżuterii w formie pawich piór, a ja miałam zaszczyt własnoręcznie je wykonać.

Tak wygląda logo krakowskiego festiwalu tanga:



A tak prezentowała się biżuteria na specjalne zamówienie:

  • Pierwsza w moim wykonaniu lecz bardzo ambitna spinka do włosów




  • Spinki do mankietów dla partnera:





Mam nadzieję, że właściciele nowej biżuterii dobrze się bawili i zebrali mnóstwo komplementów. A ja polecam się na przyszłość. ;)